Teignmouth to kolejne miejsce, do którego wracam w pamięci. Moja wizyta w 2009 roku była efektem wypadu z bazy w Exeter do okolicznych miejscowości wartych odwiedzenia. Niewielka (ok. 15 tys. mieszkańców) i malownicza miejscowość przywitała nas zimnym, morskim powietrzem i pięknymi widokami.

Niniejszy wpis jest próbą sięgnięcia do wyjazdu z odległej przeszłości, dlatego fundamentem tego wpisu są bardziej zdjęcia z tamtego okresu niż relacja słowna.

Trudno jest sięgnąć do wspomnień sprzed 9 lat. Są to raczej bardzo mgliste wrażenia z tamtego czasu niż pewne informacje. Część danych jest zapisanych w zdjęciach, które pozostały. Jednym z bardziej wyraźnych wspomnień, bo odświeżonych zdjęciami, jest plaża w Teignmouth. Tak różna od polskich plaż, bo ciemnobrązowa i ponura jak ówczesne niebo nad nami.

Nieznajoma dziewczyna robi zdjęcie na plaży w Teignmouth, w tle molo, dn. 16 listopada 2009 roku
Gang gołębi, Teignmouth, dn. 16 listopada 2009 roku

W Teignmouth bardzo dużo chodziliśmy. Miejscowość kojarzy mi się z całodniowym spacerem nad morzem oraz przy zatoce, przy której cumowało pełno łódek i jachtów. Widok kilkupiętrowych budynków tuż przy plaży wraz z dalszą panoramą miejscowości był urzekający.

Łódka na plaży, w tle domy nad brzegiem zatoki, dn. 16 listopada 2009 roku
Łódka na plaży w Teignmouth, dn. 16 listopada 2009 roku

Teignmouth to miejsce, w którym stawiałem pierwsze kroki jako fotograf-amator. Z perspektywy czasu żałuję, że nie zapisałem sobie surowych zdjęć. Dodane do treści tego wpisu zdjęcia to efekt postprodukcji takiej, jaką potrafiłem zrobić prawie 10 lat temu. Brak surowych zdjęć to jedna strona medalu.

Widok na łódki i mieszkania przy plaży, fot. Maciek

Z drugiej strony cieszę się, że to miejsce jest dzięki tym nieco mrocznym zdjęciom udokumentowane w ten niemożliwy do zmiany sposób. Podejrzewam, że większa możliwość ingerencji w te zdjęcia byłaby przekłamaniem obrazu. Oprócz tego, że są to moje fotograficzne początki, kryje się za nimi to, co wtedy widziałem i czułem. Ostatecznie dobre jest to, że niektórych rzeczy po prostu nie możemy zmienić.

Ogromna skrzecząca mewa, dn. 16 listopada 2009 roku
Schody ozdobione kamieniami, dn. 16 listopada 2009 roku

Sama miejscowość składa się z niskich zabudowań. Kolorowe domy sprawiają, że spacer nawet w pochmurny dzień jest przyjemnością.

Chętnie wrócę do Teignmouth, chociaż wiem, że ma to dla mnie wymiar sentymentalny. Na pewno polecam wybrać się w te okolice hrabstwa Devon każdemu, kto trafił na jakiś czas do Exeter. Doskonałe miejsce na spacer i sesję w plenerze.