Bieganie,  Emigracja

Sylwester z dziesiątką

Jak długo nie biegam, to później nie mogę się zatrzymać. I myślę sobie wtedy: No, wreszcie! I chwytam się wszelkich pomysłów, co zrobić, aby biegać częściej. Jednym z nich jest pisanie o tym.

Pierwszy raz wyszedłem z domu pobiegać po przeprowadzce. Lubię takie biegi bez większego planowania. Obrałem kierunek mniej więcej w stronę parku Richmond, do którego nie zamierzałem dobiec, bo myślałem, że jest za daleko. Chociaż teraz jak sprawdzam, to sam środek parku jest w odległości lekko ponad 7 km, co daje ładne 14 km tam i z powrotem. A nawet dwudziestkę, jak zechcę pobiegać więcej po parku. I dam radę…

Tym razem zwiedzałem Teddington, dzielnicę podobną do Twickenham. Dobiegłem prawie do centrum handlowego, w którym kupowałem kiedyś kabel HDMI. Co ciekawe autobusem jechałem ponad 40 minut, a dzisiejszy dzień udowodnił mi, że cel jest osiągalny w tylko nieco dłuższym czasie również pieszo.

Najważniejsze, że kolejny raz okazało się, że bieganie sprawia mi olbrzymią frajdę, ponieważ:

  • samo bieganie przynosi szczęście,
  • poznaję okolicę z innej perspektywy (nie tylko autobus i przystanki),
  • w czasie biegu nie jem, więc nie tyję,
  • ze Spotify dobranie muzyki to czysta przyjemość,
  • mam czas na myślenie.

Warto to zapamiętać i przypominać sobie. Może zamiast biegowych zrywów, wrócę do regularnych treningów. Czego sobie życzę w nowym 2020 roku! 🎉

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *