Emigracja

Praca w IT w Londynie

Spisuję przemyślenia na temat szukania pracy w branży IT w Londynie, aby poukładać sobie wydarzenia z ostatniego tygodnia. Może dla kogoś będą one drogowskazem i jednym z czynników ułatwiającym przyszłe decyzje. A poza tym myślę, że to było fajne przeżycie.

Mój osobisty kontekst

Moim zdaniem nie ma uniwersalnych prawd dotyczących szukania pracy. Wiele zależy od branży, doświadczenia oraz świadomości i poczucia pewności własnych umiejętności. Dlatego moje zapiski to bardziej jeden z wielu scenariuszy niż recepta na przejście przez etap szukania pracy.

W moim przypadku kluczowe było doświadczenie. Ponad 10 lat kodowania w języku PHP (w tym kilkumiesięczna przygoda pracy jako trener), ok. 4 lat solidnego doświadczenia w pracy z systemami Linux, rok pracy jako Scrum Master. Wyszedł z tego miszmasz dewelopera, DevOpsa i Scrum Mastera.

W drodze na interview, dn. 2 lutego 2019 roku

Na początku zdecydowałem, że będę szukać pracy jako DevOps. Siadając do komputera próbowałem wsłuchać się w swój wewnętrzny głos i ta ścieżka kariery przyszła mi do głowy jako pierwsza.

Początki i pierwsze błędy

Na początku postanowiłem wysyłać CV. Zdecydowałem się wysłać je do Twittera, Rackspace, Facebooka i Google. Wyjątkowo postawiłem na wyzwania, nie na skromność. Błędem nie było spróbować, ale błędem było stworzenie uniwersalnego CV, które wysyłałem do wszystkich firm.

Niestety z Twittera dostałem odpowiedź odmowną, w Rackspace odpadłem na 3 etapie rekrutacji, czyli na rozmowie rekrutacyjnej. Facebook i Google nie odpisały. Były też odpowiedzi z pomniejszych firm, które wyraźnie zaznaczały, że mają problem z dopasowaniem mojego CV do stanowiska, na które aplikowałem.

Stąd też pierwsza refleksja: powinienem był profilować swoje CV pod firmy, do których je wysyłałem. Nie twierdzę, że trzeba mieć unikatowe CV na każdą ofertę pracy, ale warto mieć chociaż kilka wersji. Dziś zrobiłbym 4 wersje:

  • na stanowisko DevOpsa, gdzie podkreśliłbym swoje doświadczenie związane z administracją serwerami Linux, wsparciem w CI/CD,
  • na Scrum Mastera, które mimo że bardzo intensywne, byłoby krótkie,
  • na developera backendu w PHP,
  • na trenera programowania w języku PHP.

Przy okazji wyjaśnię, dlaczego pewność siebie jest wg mnie tak istotna przy szukaniu pracy. Miałem i mam jej nadal stosunkowo mało w przypadku Scrum Mastera i trenera programowania. Obydwie prace wiążą się z intensywną pracą z ludźmi, a komunikację w języku angielskim spokojnie mógłbym uznać za swoją słabą stronę na każdej rozmowie rekrutacyjnej. Dlatego zrezygnowałem ze starań o pracę w tych obszarach.

Dobre CV

Zanim przejdę do tego, gdzie CV warto umieścić i wysłać, chciałbym napisać kilka słów o samym CV. Świadomość tego, czym jest dobre CV w moim przypadku nadeszła wtedy, gdy mój życiorys zaczął przynosić oczekiwane rezultaty i telefon z ofertami zaczął dzwonić jak szalony.

Profilowane CV

Wcześniej wspomniałem o profilowaniu swojego CV i warto o tym pamiętać. Zwłaszcza, jeśli doświadczenie pochodzi z różnych rejonów branży IT. Pisałem o tym kilka akapitów wyżej i sądzę, że wyczerpałem ten temat.

Odważnie o umiejętnościach

Druga porada, którą otrzymałem będąc tutaj, a która okazała się cenna, to słowa kluczowe. Nieważne jest, czy korzystasz z AWS w codziennej pracy, czy raz uruchomiłeś usługę RDS. Wpisz w CV znajomość AWS. Dlaczego? Ponieważ twoje CV stanie się wkrótce tym dla rekruterów, czym jest strona internetowa dla robotów wyszukiwarek.

Pomocna Joko niesie piłkę, dn. 26 stycznia 2019 roku

Rekruter jest jak swatka, która paruje kandydatów z pracodawcami. To nie ekspert z branży, a osoba z kompetencjami pozwalającymi wyczuć kandydata w rozmowie. Potrafi stwierdzić, która oferta pracy z jego szerokiego portfolio zadowoli kandydata. I odwrotnie: czy kandydat ma szansę zdobyć daną pracę. Jeśli jest odważny i zapytany o AWS będzie potrafił skupić się na tym, jak korzystał z tych usług, a nie jak mało je rozumie, potencjał istnieje i rekruter skwapliwie z niego skorzysta.

Dlatego pozwól się ponieść wyobraźni. Jeśli tylko rozumiesz technologię oraz będziesz potrafił sobie z nią poradzić przy wsparciu dokumentacji, wpisz ją do swoich umiejętności. Pozwól sobie na to zdziwienie, jak wiele potrafisz, gdy spojrzysz na gotowe CV. Gdy to zdziwienie się pojawi, to prawidłowo wykonałeś swoją pracę przy tworzeniu listy znanych technologii.

Konkretny wstęp

Ostatnia porada to bądź konkretny we wstępie. Możesz tam wrzucić dwa zdania o sobie i wymienić swoje umiejętności, ale niech ten wstęp pojawi się jako element gotowego CV. W moim przypadku było to:

I have spent the last 10 years in the IT world in various positions. I know that my experience is a compilation of 3 different worlds: devops, programmers and scrum masters. For me personally, this is a broader view of the complex IT world.

Później we wstępie wymieniłem szereg wszystkich technologii, w których pracowałem z podziałem na DevOps i programistę PHP, ponieważ na tych 2 obszarach chciałem się skupić. Dzięki temu miałem kilka ofert, gdzie firmy były zainteresowane właśnie takim połączeniem umiejętności.

Gdzie szukać pracy?

Nasza branża jest bardzo wdzięczna, jeśli chodzi o miejsca, gdzie możemy się promować jako specjaliści IT. Raczej nie szukamy pracy w urzędach i nie musimy mieć znajomości, żeby ją znaleźć. U mnie sprawdziło się:

  • Linkedin, to numer jeden. Dzięki niemu zadzwoniło do mnie kilkudziesięciu rekruterów. Co było istotne? Zaznaczenie opcji, że szukam pracy. Opcję tę łatwiej znaleźć w wersji webowej portalu niż w aplikacji mobilnej.
  • Indeed.co.uk, sprawdza się zarówno do umieszczenia CV, jak i do szukania ofert pracy.
  • Reed.co.uk, podobnie jak Indeed.
  • Stackoverflow.com, świetne miejsce dla deweloperów, którzy mogą określić nie tylko swoje ulubione technologie, ale także np. języki, w których nie lubią pisać. Podoba mi się idea timeline dla dotychczasowej kariery.

Jak wygląda szukanie pracy?

Tutaj przeżyłem największe zaskoczenie. Uzupełniłem swoje profile na ww. stronach w niedzielę. Już od poniedziałkowego poranka mój telefon nie przestawał dzwonić, a skrzynka na Linkedinie zawierała kilkanaście nowych wiadomości.

Widok z pierwszego piętra autobusu, dn. 31 stycznia 2019 roku

Wszystkie oferty wyglądały atrakcyjnie, wszyscy rekrutujący byli bardzo mili i doceniali moje doświadczenie. Wszyscy byli też przekonani, że mają świetnie dopasowane dla mnie oferty. Pierwszy dzień upłynął zatem pod znakiem entuzjazmu i wielkich nadziei. Pod naporem dzwoniącego telefonu szybko pojawiło się w mojej głowie hasło klęski urodzaju

Wybrałem zatem 2 najbardziej interesujące mnie oferty i umówiłem się na rozmowę na następny dzień. Każdy pracodawca przed ustaleniem rozmowy wysłał mi krótkie zadanie do wykonania. Wszystkie zadania, które robiłem przez pierwszy tydzień, zajęły od 30 minut do 3 godzin.

Rozmowa, czyli interview

Przygotowania do rozmowy zaczęły się już od samych rekruterów. To oni umawiali na rozmowy, a także podsyłali porady. Sam dostałem m.in. podpowiedź, aby stosowanie ubrać się na rozmowę. Miałem nieodparte wrażenie, że rolą rekrutera jest również coaching osoby szukającej pracy.

Czy to źle? Moim zdaniem nie. W końcu miałem pod ręką osobę, która potrafiła dawać cenne wskazówki w sytuacji, gdy jestem w nowym kraju, mówię w obcym języku i przeżywam mniejszy lub większy stres spowodowany szukaniem pracy.

Zauważyłem, że w wielkich firmach proces rekrutacji jest wieloetapowy i rozmowa jest ostatnim etapem, który zawiera zwykle część techniczną i rozmowę z menadżerami. Mniejsze firmy zainteresowane są po prostu poznaniem kandydata. Nawet jeśli pojawiają się techniczne zagadnienia, są one w formie rozmowy lub krótkich zadań.

Może nie byłem na wielu rozmowach, ale z każdej wyniosłem coś wartościowego. Wszystkie pozwoliły mi:

  • poznać potencjalnego nowego przełożonego i pracodawcę,
  • zadać szereg pytań o technologię, testy jednostkowe, pracę z repozytorium, CI/CD, urlopy, sprzęt do pracy, roadmapę projektów, ilość wykonywanych zadań jednocześnie, clean code, standardy,
  • ocenić mniej więcej czas i skomplikowanie dojazdu,
  • mieć przeczucie, wsłuchać się w instynkt, czy chciałbym codziennie tam być i pracować.

Myślę, że wybór interview, na które się pojedzie, to kluczowy element szukania tutaj pracy. Szybko przekonałem się, że nie da się jednego dnia odbierać nowych telefonów, prowadzić korespondencji ws. ofert, które już się wybrało jako interesujące i jeździć na rozmowy kwalifikacyjne. Doba jest na to za krótka.

Do tego należy doliczyć dojazdy. Dojazd w jedną stronę trwający do 1 godziny od miejsca zamieszkania uważałem za wart rozważenia. Niemniej 2 h z dnia wyjęte na sam transport to bardzo dużo, nawet jeśli mówimy o osobie, która dopiero szuka pracy i ma z założenia mnóstwo czasu.

Kiedy klamka zapada…

Potrzebowałem tygodnia, aby poradzić sobie z problemem braku pracy w Londynie. Będę full-stack deweloperem w PHP/Laravelu i Vue.js w jednej z firm noszącej znamiona start-upu. To nie była pierwsza oferta, którą przyjąłem. Chciałem wstrzymać się z decyzją i mieć porównanie z innymi ofertami. To się opłaciło.

Warto rozmawiać z rekruterami, którzy są ciekawi osoby, z którą sami rozmawiają. Dzięki temu, że sam trafiłem na taką osobę, szybko przekonałem się, że do nowej pracy będę mógł zabierać psa. Na samym interview w miejscu pracy siedziały sobie dwa psy. Dla mnie osobiście ten argument był istotny, bo godzinny dojazd i 9-godzinny dzień pracy przy nieszczęśliwym splocie grafików skazują czworonoga na 11 godzin bez spaceru. Jakże przyjemniej jest mieć możliwość zabrania go ze sobą.

Czy mogłem jeszcze przedłużyć ten czas szukania pracy? Owszem, jednak moim celem na teraz jest pracować, mówić dużo po angielsku i zbierać jak najwięcej doświadczenia na nowym polu.

Uważam, że spisałem całkiem sporo przemyśleń z tego intensywnego dla mnie czasu. Możliwe, że dla kogoś będą one kiedyś użyteczne. Mnie pomogły zamknąć jeden z ważnych etapów życia na emigracji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *