Jedną z emocji, które towarzyszą przygotowaniom do dalekiej podróży, jest niepewność związana z przewoźnikiem, do którego samolotu wsiądziemy na długie godziny. Tak samo było w przypadku naszej podróży na Tajwan. Chciałbym, żeby ten wpis dał pewne wyobrażenie o tym, czego się spodziewać, każdemu, kto szykuje się do pierwszego lotu z liniami Saudia Airlines.

Samolotem linii Saudia Airlines lecieliśmy z Mediolanu do Kuala Lumpur. Miejscem przesiadkowym była Dżudda. Szukając taniego przelotu z Europy do Azji trafiliśmy na ofertę tych linii. Przelot w dwie strony z rozpiętością 4 miesięcy (wylot w listopadzie, powrót w marcu) kosztował 1800 zł za jedną osobę.

Widok z samolotu linii Saudia Airlines, dn. 22 listopada 2013 roku

Sam przelot nie wyróżniał się niczym od dotychczasowych doświadczeń związanych z podróżowaniem samolotami. Spróbuję zatem przekazać wrażenia z tego lotu skupiając się na różnicach:

  • obsługa pokładu samolotu składała się ze stewardes, które nosiły chusty,
  • jeśli mnie pamięć nie myli, nie moglibyśmy na pokładzie samolotu zamówić alkoholu,
  • pasażerami byli głównie muzułmanie, stanowiliśmy zdecydowaną mniejszość.

Na szczególną uwagę zasługuje fakt, ża ekranach w oparciach foteli, które znajdywały się przed naszymi twarzami, mogliśmy oglądać filmy, również te zachodnie. Zdecydowaliśmy z Agnieszką, że obejrzymy dobrze nam znany film, Matrix. Szybko okazało się, że filmy różniły się jednak od oryginałów. Wycięto z nich religijne kwestie (np. słowo Jezus z dialogów). Zasłonięto lub wycięto sceny, w których widać np. odsłonięte kobiece ramiona. Przykładowo są sceny, w których Trinity chodziła z czarnymi kwadratami dorobionymi komputerowo.

Różnice te jednak w żadnym stopniu nie wpływały na poczucie komfortu czy bezpieczeństwa. Dziś, gdybym mógł kupić bilet do Azji i najlepsza oferta byłaby właśnie z Saudia Airlines, nie wahałbym się ani chwili.