Podróże

Lake District

Pierwszy tygodniowy urlop w Anglii spędziliśmy w Krainie Jezior. Mimo niskich temperatur w nocy mogę śmiało stwierdzić, że mieliśmy fantastyczną pogodę. Lake District to miejsce wypoczynkowe, w którym zobaczyliśmy piękne góry, jeziora, a także postanowiliśmy spędzić jeden dzień nad morzem.

Podróż z Londyn-Euston

Wczesnym rankiem ok. 5:30 w poniedziałek wyszliśmy z plecakami z domu. Joko dumnie maszerowała obok nas, zapewne nie spodziewając się jeszcze tego, co ją czeka. Na Greenfordzie spotkaliśmy się z Moniką i Grzegorzem. Kilka chwil później na stacji metra dołączył do nas Marcin. W pełnym składzie rozpoczęliśmy nową górską przygodę w wagonie metra, który zawiózł nas na Euston Station.

Widok na jezioro Thirlmere, dn. 20 maja 2019 roku

Joko nie omieszkała załatwić swojej potrzeby przed podróżą, co było bardzo zdrowe i mądre. Nie można tego powiedzieć o jajkach po benedyktyńsku Mariusza, które nie rozlały się po przekrojeniu. Magda Gessler zapewne by je wypluła, jak słusznie zauważyła Monika.

Po posiłku przeszliśmy na peron, na którym czekał na nas wagon A pociągu relacji Londyn-Penrith.

Joko odpoczywa podczas wspinaczki na Helvellyn, dn. 20 maja 2019 roku

Podróż trwała prawie 3 godziny. Z Penrith dojechaliśmy do Keswick autobusem piętrowym, który dowiózł nas do celu w ok. 45 minut. Stamtąd przesiedliśmy się w kolejny autobus o numerze 555, z którego po kilku przystankach wysiedliśmy przy brzegu jeziora Thirlmere i jednocześnie u podnóża góry Helvellyn (950 m n.p.m.). Górę tę ochrzciliśmy swojsko brzmiącą nazwą Helweleński Szczyt.

Ułożone schody w drodze na Helvellyn, dn. 20 maja 2019 roku

Helvellyn

Rozdzieliliśmy się tu na dwie drużyny. Grześ z Moniką przeszli trasę bliżej jeziora. A ja razem z Marcinem i Mariuszem zaczęliśmy wspinać się w stronę szczytu. Po ok. 20 minutach wędrówki w górę ścieżka zaczęła prowadzić w dół, co dało nam do myślenia.

Ostatnie spojrzenie przez ramię, skąd widać jezioro Thirlmere w drodze na Helvellyn, dn. 20 maja 2019 roku

Sprawdziliśmy jeszcze raz mapę, obliczyliśmy azymut i wykonaliśmy dwie trafione prognozy pogody na czwartek. Wtedy wszystko stało się jasne. Szliśmy źle.

Widok z góry naprzeciwko Helvellyn, dn. 21 maja 2019 roku

W tym miejscu muszę zauważyć, że za przyczynę tej pomyłki należy jednoznacznie uznać owcę, za którą szliśmy od szosy. Możliwe, że owca się pomyliła i myślała, że pilotuje inną grupę. Aczkolwiek w grupie były same barany, jak stwierdziła Monika wsłuchana w naszą opowieść po pewnym czasie.

Joko odpoczywa po zejściu z góry, dn. 21 maja 2019 roku

Na szczęście przekuliśmy ten falstart w tuzin dowcipów, co pozwoliło nam utrzymać morale na wystarczającym poziomie, aby po 45 minutach od startu zacząć raz jeszcze w punkcie wyjścia.

Ponownie zatem zaczęliśmy się wspinać w stronę szczytu. Tym razem zziajani i rozbawieni. Po 15 minutach Mariusz stwierdził, że zgubił statyw do aparatu. Jako że po godzinie od początku tej wędrówki byliśmy wciąż całkiem niedaleko od szosy, postanowiliśmy poczekać, aż pobiegnie go poszukać i wróci ze zgubą.

Niestety statywu nie udało się odnaleźć. Główną podejrzaną została owca-szlakowa zwodzicielka.

Workington nad Morzem Irlandzkim, dn. 22 maja 2019 roku

Wciąż w dobrych humorach mimo przeciwnościom losu kolejny raz tego dnia ruszyliśmy w stronę szczytu. Pogoda była cudowna. Słońce świeciło w nasze okrągłe twarze. Z każdym metrem wspinaczki widok za plecami coraz mocniej zapierał dech w piersiach. Chociaż niewykluczone, że tchu brakowało z powodu 14-kilogramowych plecaków.

Pole namiotowe, dn. 22 maja 2019 roku

Tutaj chciałbym napisać kilka słów o samych górach. Moje osobiste zdanie jest takie, że góry w Lake District są kompilacją naszych polskich Tatr i Karkonoszy. Wysokość gór do ok. 1000 m nie da się oczywiście porównać nawet z Karkonoszami (Śnieżka, 1602 m n.p.m.), niemniej podczas wspinaczki liczą się różnice wysokości, a nie wysokość nad poziomem morza.

Joko nad Morzem Iralndzkim, dn. 22 maja 2019 roku

Wejście na szczyt trwało kilka godzin i było dla nas trudne. Zwłaszcza jak na pierwszy dzień wyprawy i przy uwzględnieniu, że wyszliśmy w góry po godzinie piętnastej. Na samym szczycie mocno wiało, dlatego po zrobieniu dokumentującego jego zdobycie zdjęcia zaczęliśmy schodzić w stronę jeziora Thirlmere, gdzie mieliśmy spotkać Monikę i Grzegorza.

Złota godzina fotografii na polu namiotowym, dn. 22 maja 2019 roku

Mniej więcej w dwóch trzecich drogi w dół spotkaliśmy Grzesia, który wyszedł nam na spotkanie. Od tej pory łatwiej i szybciej przemieszczaliśmy się do celu z gwarancją, że nie pomylimy drogi i nie miniemy się z resztą ekipy.

15 minut po asfalcie

Tego dnia czekało nas jeszcze dojście do miejsca, w którym planowaliśmy pierwszy nocleg pod namiotami w dziczy. Asfaltową drogą ruszyliśmy na południe i okrążając jezioro przeszliśmy na jego drugą stronę. Tutaj na pytanie do Grzesia, który był mistrzem mapy i głównym planistą trasy:

– Czy daleko jeszcze do celu?
– Tak z 15 minut po asfalcie – otrzymaliśmy odpowiedź od Grzegorza.

Gdy już minęło ponad 15 minut, a my wciąż szliśmy asfaltową drogą, Grzesiu stwierdził wskazując na leśną drogę i kolejną górę:

– A teraz będziemy szli ok. 15 minut do góry do jeziora, bo schodzimy z asfaltu.

Pole namiotowe, dn. 22 maja 2019 roku

Muszę sobie zapamiętać na przyszłość, że stwierdzenie 15 minut po asfalcie może mieć dwa znaczenia.

Jezioro Harrop Tarn

Po mozolnej wspinaczce nad jezioro Harrop Tarn i zlokalizowaniu odpowiedniego miejsca, aby rozbić namioty, wszyscy zapadliśmy w głęboki sen.

Pole namiotowe, dn. 22 maja 2019 roku

Pobudka była dla mnie trudna. Wstałem obolały, ale i na swój sposób szczęśliwy. Dookoła słychać było śpiew mnóstwa ptaków, a w pobliżu oprócz naszej ekipy nie było żywej duszy. Idealnie.

Co odważniejsi wzięli kąpiel w zimnym jeziorze, po czym wyruszyliśmy w dalszą wyprawę.

Szybko okazało się, że jesteśmy zbyt zmęczeni, aby podołać kolejnym szczytom i jak dorośli ludzie postanowiliśmy zmienić nasze plany. Zamiast wędrówki po górach z ciężkimi plecakami, wybraliśmy pole namiotowe, na którym zdecydowaliśmy rozbić się na resztę dni. Z tego pola chętne osoby będą mogły atakować okoliczne szczyty na lekko.

Keswick

W ten sposób nasza wyprawa dotarła do pola namiotowego w Keswick. Rozbiliśmy namioty i ofiarowaliśmy sobie dzień na regenerację po trudach dnia pierwszego.

Zegar na dworcu w Pernith, dn. 20 maja 2019 roku

Oczywiście nie mogliśmy tak po prostu zmarnować dnia urlopu. Wybraliśmy się na wycieczkę po pubach w Keswieck, aby zgłębić lokalne wyroby browarnicze i zapoznać się z topografią miasteczka.

Workington

Studiując mapę doszliśmy do wniosku, że całkiem niedaleko nas jest Morze Iralndzkie. Skoro i tak zmieniły się nasze plany, uznaliśmy, że dobrym pomysłem będzie całodniowa wycieczka do Workington.

Widok na klif w Workington, dn. 22 maja 2019 roku

Dojechaliśmy tam autobusem z Keswick, a podróż trwała mniej więcej tyle samo co dojazd z Penrith do Keswick. Sama miejscowość jest niewielka. Dzięki wskazówkom miłej pani przy dworcu autobusowym dotarliśmy do kamienistej plaży, doków i elektrowni wiatrowej.

Pole namiotowe, dn. 22 maja 2019 roku

W Workington warto przejść się brzegiem morza. Widać stamtąd Wyspę Man, a także można dojść do niewielkiego klifu. Po kilku godzinach wróciliśmy na dworzec autobusowy, skąd autobus powrotny zawiózł nas do Keswick. Kolejny zimny wieczór przywitał nas na polu namiotowym zapowiadając mroźną noc.

Powrót do domu

W dzień poprzedzający powrót do domu raz jeszcze rozdzieliliśmy się na dwie grupy. Mariusz i Grzegorz postanowili zdobyć górę Skiddaw (931 m n.p.m.), którą nazwaliśmy po polsku Skidawą. Ja wraz z Moniką i Marcinem spędziliśmy dzień na witaniu gości pola namiotowego oraz na wspólnym praktykowaniu jogi, czym wzbudziliśmy powszechne zainteresowanie.

Pole namiotowe, dn. 22 maja 2019 roku

W piątek 24 maja spakowaliśmy ekwipunek do plecaków i wyruszyliśmy w drogę powrotną. Zmęczeni, zadowoleni i opaleni dojechaliśmy do domu późnym wieczorem. To była udana wyprawa, obfitująca w wiele nieplanowanych zwrotów akcji. Może właśnie dlatego było tak fajnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *