Bieganie,  Emigracja,  Emocje

Dwadzieścia pięć!

Lubię pisać o bieganiu, chociaż nie robię tego za każdym razem, bo zacząłbym się prędko powtarzać. Ale wciąż uważam, że warto odnotować mniejsze lub większe sukcesy. Dlatego po przebiegnięciu 25 km pierwszy raz w życiu nie może być inaczej: chcę się podzielić wrażeniami z tego biegu!

To był szczególny bieg. Po tygodniach trudności w zmotywowaniu się do aktywności fizycznej i miesiącach pandemii wczoraj w końcu poczułem, że po przebiegnięciu 10 km mam apetyt i siłę na dalszy bieg. Niestety, wtedy było już za późno i za ciemno, by biec dalej, ale myśl zakiełkowała i dziś dała plon. To był także wyjątkowo piękny dzień. Słoneczny, ale nie gorący, w końcu mamy luty. Najważniejsze były jednak oczekiwania. Postanowiłem, że mimo wcześniejszego entuzjazmu, jeśli dziś przebiegnę jeden kilometr, będę bardzo zadowolony.

Po przeprowadzce standardowa trasa biegowa prowadzi mnie zwykle do pięknego mostu Tower Bridge, za którym stoi Tower of London, budowla z XI wieku. Po minięciu Tower biegnę wzdłuż Tamizy, którą co jakiś czas przecinają mosty. To bardzo wygodne, ponieważ każdy z nich prowadzi z powrotem do domu. Dzięki temu łatwo decyduję, ile danego dnia chcę przebiegnąć i jeśli mam siły, po prostu biegnę do kolejnego mostu.

Churchill War Rooms, dn. 5 lutego 2021 roku

Dziś dobiegłem do Big Bena, który od dłuższego czasu skryty jest za rusztowaniami. Przy tej pięknej wieży zegarowej skręciłem w prawo, aby z terenów nadrzecznych przenieść się w tereny zielone: St. James Park, Green Park i ogromny Hyde Park. Między pierwszymi dwoma parkami stoi Pałac Buckingham. Flaga na dachu pałacu była podniesiona, więc zakładam, że królowa była wtedy w pałacu. Zawsze jak jestem w okolicy, ciekawi mnie, czy flaga jest opuszczona czy nie. Ostatnio zacząłem oglądać The Crown, więc to była dodatkowa motywacja.

Piękny budynek Royal Albert Hall przy Hyde Parku, dn. 5 lutego 2021 roku

Po przebiegnięciu Hyde Parku skierowałem się na południe. Czułem, że dalej nie ma sensu biegnąć (dalej, czyli na zachód), ponieważ z każdym kilometrem powrót będzie coraz trudniejszy. Na południe od Hyde Parku leżą dwie bogate dzielnice: Kensington i Chelsea. Trochę pobłądziłem, przy okazji mając sposobność, aby popodziwiać piękne budynki i samochody. Trudno mi sobie nawet wyobrazić, że są tam apartamenty warte po kilka lub kilkanaście milionów funtów.

Muzeum Historii Naturalnej w Londynie, dn. 5 lutego 2021 roku

Ostatnim parkiem, przez który miałem dziś przyjemność przebiegnąć, był dobrze mi znany Battersea Park. Stamtąd zacząłem wracać prosto do domu. Przez cały czas do tej pory tylko raz spojrzałem na przebiegnięty dystans. Było to w Hyde Parku, gdzie licznik wskazywał 12 km. W trakcie biegu celowałem w dystans półmaratonu, dlatego pod koniec trasy sprawdziłem, czy zrealizowałem plan. Zdziwiłem się, że plan został już wykonany, a także zrozumiałem, dlaczego tak opadłem z sił. Postanowiłem dobiegnąć kilkaset metrów, aby przekroczyć 25 km i wróciłem spokojnym spacerem do domu.

Trasa biegu na 25 km, dn. 5 lutego 2021 roku

Bardzo się ekscytuję, ponieważ jest to dla mnie wielkie osiągnięcie. Cieszę się też, że mogę biegać po Londynie pośród miejsc, które wciąż robią na mnie olbrzymie wrażenie. Wiem, że każda trasa po jakimś czasie potrafi się znudzić, dlatego chwytam tę ekscytację pełnymi garściami. Chcę się nią nacieszyć, bo właśnie teraz jest na to czas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *