Właśnie mija kolejny rok od momentu, gdy ostatnio zapisywałem słowa w formie bloga. Były to wówczas notatki z podróży do Azji: do Malezji i na Tajwan. Później zdarzyło mi się pisać dziennik na wyprawie do Rumunii w przepiękne Góry Fogaraskie. Moje życie znowu zaczyna się kręcić wokół kolejnego wyjazdu. Podczas usuwania tamtych zapisków z podróży nie przewidywałem, że gdy temat wyjazdu powróci, potrzeba pisania będzie tak silna, że ja sam wrócę do tego nawyku.

O czym chcę pisać?

Taniec przed świątynią w Taichung, dn. 7 lutego 2014 roku

Nie oznacza to, że powrót do pisania ogranicza mnie wyłącznie do prowadzenia bloga o podróżowaniu. Przede wszystkim chcę wrócić do pisania jako takiego, ponieważ wierzę, że ma ono wielką moc. Pojawi się zatem wiele tematów niedotyczących wyjazdów, a wśród nich na pewno:

  • fotografia, która nieodłącznie towarzyszy podróżowaniu,
  • gotowanie, ponieważ jedzenie to dla mnie jedna z większych przyjemności w życiu,
  • Internet — w tym świecie żyję i się odnajduję najlepiej, stanowi moją pracę oraz hobby i z tych dwóch punktów widzenia na ten świat spoglądam,
  • literatura, bo uwielbiam czytać,
  • bieganie,
  • raz jeszcze podróże; wymieniam je ponownie, aby podkreślić, że wciąż są na liście i są dla mnie ważne.

Taki jest mój pomysł na tego bloga. Do każdego z tych tematów pragnę rzucić nieco dodatkowego światła.

Fotografia

Podejść do robienia zdjęć jest tak wiele jak do gotowania.

Kuala Lumpur w Malezji, dn. 21 lutego 2014 roku

Pamiątkowe czy okazyjne zdjęcia można robić z obowiązku. I wcale nie chodzi o robienie ich z przymusu. Fotografie pstrykane, bo zostaliśmy o to poproszeni lub też takie są wobec nas oczekiwania, na które się godzimy, też są fajne. Jednak to dla mnie za słaby powód, żeby o tym pisać…

Kolejny sposób na fotografię to fotografia artystyczna. Szukanie natchnienia w obiektach. Przekazywanie treści w doborze kadrów i w załamaniach światła. Przemycanie ukrytego przekazu w niedopowiedzeniach, których środkiem wyrazu mogą być rozmazania czy niedoświetlenia czarno-białych obrazów. Niestrudzone poszukiwanie swojego miejsca, aby współtworzyć sztukę. Nie ukrywam, że gdybym robił takie zdjęcia, to chciałbym, aby to one przekazywały całą treść. Z kolei jako ich autor wystrzegałbym się pewnie wszelkiej autointerpretacji. I ten przypadek zatem jako powód prowadzenia bloga odpada.

Następny rodzaj fotografii to profesjonalne sesje w studiu lub plenerze. Mam za sobą kilka epizodów związanych z wykonaniem zdjęć okolicznościowych. I mimo że to bardzo satysfakcjonujące i emocjonujące przeżycie, nigdy nie przyszło mi do głowy, że mógłby to być mój jedyny lub główny sposób na życie. Nie zapieram się przed taką ewentualnością. Raczej chcę powiedzieć, że w robieniu zdjęć szukam czegoś innego.

Jest też fotografia reportażowa. Żałuję bardzo, że nie mogę się tutaj zatrzymać i oświadczyć, że to mój wybór. Podziwiam ludzi, którzy są w stanie złapać aparat w rękę i wyjechać na drugi koniec świata, aby udokumentować coś dla nich ważnego. Rzetelne i poruszające relacje z miejsc dotkniętych wojną czy kataklizmem trafiają do mnie często za sprawą prawdziwego do szpiku kości obrazu. Może kiedyś zrobię krok w tym kierunku, niemniej na dziś co najwyżej obserwuję efekty pracy innych.

Małpa karmiąca młode na schodach do Jaskiń Batu w Malezji, dn. 25 lutego 2014 roku

Na tym blogu chciałbym dzielić się swoimi doświadczeniami z fotografią stockową. Zdjęcia na popularne stocki robię z krótkimi przerwami od 2015 roku. Przerwy spowodowane są tym, że nie jest to moje główne zajęcie, zatem nie zawsze wystarczy mi czasu na to, żeby zrobione zdjęcia odpowiednio przygotować, opisać i wysłać na serwery stockowe.

Mam nadzieję, że moje doświadczenia i przygody po pierwsze pozwolą mnie samemu uporać się z tym tematem. Uporządkować go i pójść dalej w profesjonalnym podejściu do fotografii stockowej. A jeśli przy okazji posłużą komuś jako inspiracja, to nic, tylko się cieszyć. Pierwsze szczegóły już niebawem.

Gotowanie

W kuchni czuję się wyśmienicie mniej więcej od 3 lat. To z jednej strony krótko, a z drugiej wystarczająco, aby zbudować w sobie świadomość tego, które smaki mnie interesują. Myślę, że w fotografii czuję się bardziej ekspertem niż w kulinarnych zmaganiach. Niemniej sądzę, że znam kilka sztuczek, a amatorskie spojrzenie na gotowanie ułatwia kilka spraw w kontekście prowadzenia bloga.

Przepyszne lody z mango w Kaohsiung na Tajwanie, dn. 25 stycznia 2014 roku

Przede wszystkim oprócz tego, że wiem, co mi smakuje, jeszcze lepiej wiem, czego nie chcę jeść. Próba opisania moich przygód przy garnkach i patelniach to nie tylko chęć udokumentowania i zachowania na trwalszym nośniku niż ludzka pamięć tego, czego się wciąż uczę. To także zachęta dla każdego, kto jakimś cudem tu trafi i pomyśli: hej, jemu się udało, też spróbuję!

Internet

To ogromna część mojego życia. Nie zamierzam posypywać głowy popiołem z tego powodu, że nie buduję katedr i nie robię operacji na otwartych sercach. Obydwie profesje budzą respekt i cieszę się, że są ludzie, którzy się ich podejmują. Nie w moim przypadku. Tak się potoczyły moje losy, że jestem przyspawany od ponad 10 lat do klawiatury komputera. No, może z małymi przerwami na robienie zdjęć czy ugotowanie obiadu…

Petronas Towers, dwie wieże w Kuala Lumpur w Malezji, dn. 25 listopada 2013 roku

Internet to dla mnie ważne hasło. Zajmuję się nim od strony serwerów, domen, aplikacji, kodowania — czyli w skrócie mówiąc — od kuchni.

Praca z serwerami, czy w ogólności, z komputerami, wymaga zdolności do długotrwałego skupienia, pewnych predyspozycji, zdolności logicznego myślenia. Na szczęście to nie wszystko! Praca w IT to także ogrom radości z pracy z ludźmi. Już dawno skończyły się czasy, w których opłaca się być informatycznym guru. Za sobą mamy wysyp informatycznych geniuszy, którzy z powodzeniem rozkręcają wielomilionowe biznesy. Dziś stawiamy na pracę w zespole. Dlatego moja praca jest taka fascynująca i warta tego, aby o niej pisać.

Literatura

Kuala Lumpur, widok z Menara Kuala Lumpur Tower, dn. 3 grudnia 2013 roku

Od literatury zaczęła się moja przygoda z Internetem. Po pierwsze dlatego, że najpierw w książkach czytałem o globalnej Sieci, a po drugie — pierwsza strona internetowa (nie licząc wizytówki mojej skromnej osoby) była witryną zawierającą cytaty z książek. Ostatecznie strona ta przerodziła się w projekt o nazwie Cytaty.info, który prowadzę już ponad 10 lat.

Do lektury wracam nieprzerwanie odkąd każda książka stała się dla mnie zaproszeniem do fascynującej i ciekawej podróży. Czy znajdę czas na taką podróż? Czy dam się jej pochłonąć? Wszystko w moich rękach, cały świat spisany przez jej autora czeka na zapoznanie się z jego historią.

Lubię czytać. Lubię ludzi, którzy czytają książki. Lubię książki, które zmieniają ludzi.

Bieganie

Praca przed komputerem i czytanie książek to bardzo statyczna forma spędzania czasu. Zgaduję, że to właśnie dlatego bieganie stało się mi tak bliskie. Jeden z moich ulubionych pisarzy, Haruki Murakami, jest jednocześnie maratończykiem. Lubię czytać, gdy pisze o bieganiu. Jego przemyślenia są mi bliskie.

Bieg 39. PKO Półmaraton Szczecin, dn. 26 sierpnia 2018 roku

Przewiduję że nie raz, nie dwa na tym blogu zdarzy się, że napiszę krótką notatkę z biegu, wrzucę parę zdjęć znalezionych w Sieci, udokumentuję na pamiątkę udział w zorganizowanej gonitwie, w której z reguły każdy ściga się sam ze sobą.

Podróże

Muzeum na Tajwanie w Taichung, dn. 6 lutego 2014 roku

Na końcu powód, który pojawił się jako pierwszy motywator do powrotu do pisania — podróżowanie, zwiedzanie świata. Chciałbym w tym miejscu zachować choć niektóre z tych rzeczy, które warto zapamiętać. W dzisiejszych czasach mamy taką łatwość w prowadzeniu dziennika z podróży. Dziennika, który się nie zgubi, nie zniszczy, który można uatrakcyjnić zdjęciami czy relacjami nagranymi na filmie.

Jeśli na koniec w życiu żałuje się rzeczy, których się nie zrobiło, oby w moim przypadku ten blog się do nich nie zaliczał.

Życzę sobie, aby…

Literatura łączy się dla mnie z Internetem przez projekt, który zapoczątkowałem wiele lat temu. Książki to z kolei podróże, w które mogę wyruszyć bez wychodzenia z domu. Podróże to spotkania z różnymi kuchniami i ludźmi oraz możliwość robienia niesamowitych zdjęć.

Kuala Lumpur, dn. 1 grudnia 2013 roku

Jest mi wygodnie pielęgnować wszystkie opisane wyżej obszary mojego życia. Uzupełniają się one bez specjalnego wysiłku, nie wchodzą sobie nawzajem w kolizje. Są spójne. Życzę sobie, aby pisanie o tych rzeczach dostarczało mi jeszcze więcej radości, że je mam.